Agnieszka Florczyk
Od zawsze ścigam światło.
Ono zmienia zwykłość w magię.
T.Parkle
KONIE
Od zawsze,
odkąd pamiętam były konie. Dzieciństwo spędziłam w stajni, a gdy tylko
podrosłam na tyle, że mogłam samodzielnie zwiedzać świat na końskim grzbiecie,
przemierzając lasy i łąki, poznawałam i podpatrywałam przyrodę. Był to czas, kiedy działali wybitni fotograficy koni - Zofia
Raczkowska i marian Gadzalski.
Ich fotografie pojawiały się na pocztówkach, kalendarzach, w
albumach. Ogromne wrażenie wywarły na mnie fotografie Pani Zofii - to były
wspaniałe, żywe konie, pełne emocji i ekspresji, skąpane w świetle, we mgle i
pełne barw wschodzącego lub zachodzącego słońca. Jej fotografie jawiły mi się niczym
malowane pędzlem obrazy
i były przy tym niesamowicie naturalne. Mimo upływu
czasu, nie spotkałam fotografii, które równie mocno zapadłyby mi w pamięć. Myślę,
że ukształtowały moją wrażliwość na piękno i barwy świata przyrody. Gdybym
wówczas wzięła aparat do ręki, być może byłabym fotografem koni.....
ŻURAWIE
Kilka lat
temu zaczęłam się bardziej przyglądać przyrodzie. Zafascynował mnie świat
ptaków, a szczególnie oczarowały mnie żurawie, oglądane początkowo tylko na
zdjęciach w albumach i internecie. Mimo swojego skromnego, szarego upierzenia,
jest to ptak przepiękny, tajemniczy, majestatyczny, o niezwykłym głosie, jest symbolem budzącej się wiosną do życia
przyrody, ale i nadchodzącej jesieni, kiedy szybuje po niebie w ogromnych
kluczach. Bardzo chciałam znaleźć się w jego magicznym świecie, pełnym mgieł,
barw i światła, jak na fotografiach pani Zofii. Dolina Baryczy obfituje w bagna i mokradła, jest ostoją żurawi, sporo tutaj
gniazduje, a jesienią ptaki przybywają tutaj na zlotowiska, by odpocząć i
nabrać sił przed dalszą wędrówką. Wielkie zlotowiska żurawi połączone z
rykowiskiem jeleni tworzą niezwykły spektakl przyrody, jedyny w swoim rodzaju.
W ostatnich latach bardzo często żurawie spędzają tutaj również zimę. Daje to
ogromne możliwości i praktycznie
fotografuję żurawie cały rok.
Pamiętam doskonale pierwsze bliskie spotkanie,
kiedy żuraw dostojnie kroczył w moją stronę, jak bardzo drżały mi ręce i trudno
było opanować emocje i wzruszenie.
Te emocje towarzyszą mi do dziś, za każdym
razem kiedy wychodzę w teren. Za każdym razem jest to przeżywanie Piękna, jakie
dane jest mi doświadczać.
Bardzo dużo czasu spędzam w terenie wybierając miejsca, obserwując ptaki, to w jaki sposób układa się światło, planując zdjęcia. Ważne jest, by dobrze znać teren, po którym się poruszamy, dlatego warto fotografować blisko miejsca zamieszkania. I myli się ten, kto myśli, że najlepsze zdjęcia wykonuje się w rezerwacie – najlepsze zdjęcia powstają tam, gdzie znamy bardzo dobrze teren i jesteśmy w stanie poświęcić dużo czasu na jego obserwację.
WYZWANIA
Najbardziej
fascynuje mnie fotografowanie na granicy nocy i dnia. Jest to bardzo duże
wyzwanie dla fotografa i sprzętu. Trzeba o świcie być już na miejscu, gotowym
do fotografowania. Sporo czasu zajmuje wybranie odpowiedniego miejsca,
obserwacja ptaków jak również prognoz pogody,
z racji, że uwielbiam mgliste poranki. Czasami bywają takie, że naprawdę niewiele widać. Priorytetem
dla mnie, jest by być niewidzialnym dla otaczającej mnie dzikiej przyrody. Ważne jest, by wejść na miejsce niezauważonym przez ptaki oraz wyjść również
niezauważonym, czyli najczęściej jak już wszystkie ptaki odlecą czy odpłyną żerować. Zdarza się, że nie wszystkie
zasiadki są udane, bywa, że ptaki o świcie są w zupełnie innym miejscu, niż
oczekiwałam i wtedy, przy dobrych prognozach pogody, próbuję kolejnego dnia. Zabieram ze sobą tylko rzeczy naprawdę
niezbędne – siatki maskujące, karimatę, statyw. Aparat
i obiektyw sporo ważą, a do przejścia
jest nieraz nawet i kilometr w trudnym terenie
i każdy kilogram ciężaru więcej
ma znaczenie.
Ptaki wodne i brodzące często fotografuję z własnoręcznie wykonanego pływadła, które również maskuję siatką i roślinnością, na tyle skutecznie, że któregoś poranka postanowił przysiąść na pływadle bielik, biorąc moją pływającą czatownię za małą wyspę. Oczywiście ciężar ptaka połamał namiot pływadła, ale zdarzenie było niesamowite, a w pamięci pozostał mi świst skrzydeł przy lądowaniu tego ogromnego ptaka.
FOTOGRAFIA
Najważniejsze w fotografii przyrodniczej jest wtopić się w teren tak, by pozostać niewidocznym dla Przyrody, by nie zakłócać jej rytmu, nie przeszkadzać.
Dokumentować to piękno, które jest nam dane doświadczać, bo przy zmieniającym się tak gwałtownie świecie i klimacie, nie wiadomo, co będzie za kilka, kilkadziesiąt lat. Nigdy nie aranżuję miejsc ani sytuacji, fotografuję przyrodę autentyczną taką, jaka jest. Mam do niej wielki szacunek i uważam, że jest doskonała i piękna i nie trzeba jej w ten sposób poprawiać.
W fotografii
przyrody najpiękniejsza jest jej nieprzewidywalność. Można zaplanować miejsce,
zasiadkę, ale na efekt końcowy wpływa bardzo wiele czynników, które nie zależą
od nas. Trzeba być cierpliwym, trzeba umieć czekać, a gdy nadejdzie szansa, żeby
uchwycić coś niesamowitego w kadrze, zachować przytomność umysłu, potrafić ją
wykorzystać, bo tutaj nie ma powtórek i dwóch takich samych sytuacji. Jest to
trudne,
bo często towarzyszą emocje z górnej półki. I właśnie dlatego jest to
tak wciągające
i fascynujące.
Przyroda jest dla mnie niezwykłą podróżą i źródłem niekończącej się inspiracji fotograficznej.
